Problem ten dotyczy nie tylko frankowiczów, ale także osób posiadających kredyt w euro, których umowy mogą zostać unieważnione z tych samych powodów.
Choć banki próbują przedstawiać swoje roszczenia jako logiczne i uzasadnione, orzecznictwo sądów – zarówno krajowych, jak i unijnych – coraz wyraźniej wskazuje, że takie żądania są sprzeczne z podstawowymi zasadami ochrony konsumenta.
Na czym polega roszczenie o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału
Po unieważnieniu umowy kredytu sąd uznaje, że obie strony powinny zwrócić sobie to, co wzajemnie świadczyły. Kredytobiorca oddaje bankowi kwotę wypłaconego kapitału, a bank – wszystkie wpłacone raty, odsetki, prowizje i inne należności.
Banki zaczęły jednak twierdzić, że sam zwrot kapitału nie rekompensuje im utraty możliwości zarobku, jaką przynosiłby kredyt, gdyby był spłacany zgodnie z umową. W efekcie zaczęły składać pozwy o dodatkowe wynagrodzenie – często równe lub przewyższające wartość odsetek, jakie pobierałyby w trakcie trwania umowy.
W praktyce oznaczałoby to, że kredytobiorca, który wygrał sprawę o unieważnienie umowy, musiałby zwrócić nie tylko kapitał, ale także zapłacić bankowi za „korzystanie z pieniędzy”.
Argumentacja banków
Banki swoje stanowisko uzasadniają kilkoma głównymi argumentami:
- Zasada ekwiwalentności świadczeń – banki twierdzą, że kredytobiorca korzystał z udostępnionych środków przez wiele lat, a więc powinien zapłacić za ich używanie, tak jak płaci się czynsz za najem rzeczy.
- Bezpodstawne wzbogacenie kredytobiorcy – według banków, unieważnienie umowy bez wynagrodzenia prowadziłoby do sytuacji, w której kredytobiorca byłby bezpodstawnie wzbogacony kosztem instytucji finansowej.
- Zasada słuszności i interesu publicznego – banki argumentują, że brak wynagrodzenia mógłby zniechęcić instytucje finansowe do udzielania kredytów i zagrozić stabilności sektora bankowego.
Te argumenty, choć logiczne z punktu widzenia ekonomicznego, nie znajdują uzasadnienia prawnego w kontekście ochrony konsumentów.
Stanowisko TSUE
Kluczowe znaczenie w tej sprawie miało orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 15 czerwca 2023 roku (C-520/21). Trybunał jednoznacznie stwierdził, że bankowi nie przysługuje wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, jeśli umowa została uznana za nieważną z powodu nieuczciwych postanowień.
TSUE wskazał, że dopuszczenie takich roszczeń byłoby sprzeczne z celem Dyrektywy 93/13/EWG, ponieważ mogłoby zniechęcić konsumentów do dochodzenia swoich praw. Co więcej, przyznanie bankom prawa do dodatkowego wynagrodzenia oznaczałoby, że mogłyby one w praktyce korzystać z nieuczciwych umów bez realnych konsekwencji.
Trybunał podkreślił, że ryzyko finansowe związane z nieuczciwymi zapisami powinno w całości obciążać przedsiębiorcę – czyli bank, a nie konsumenta.
Polskie sądy po wyroku TSUE
Po wydaniu tego orzeczenia większość polskich sądów przyjęła jednoznaczne stanowisko: bank nie ma prawa do żadnej rekompensaty ponad zwrot kapitału.
W licznych uzasadnieniach sędziowie wskazują, że to bank – jako profesjonalista – stworzył nieuczciwy produkt finansowy i ponosi odpowiedzialność za jego konstrukcję. Gdyby dopuszczono możliwość pobierania dodatkowego wynagrodzenia, instytucje finansowe mogłyby celowo wprowadzać do obrotu wadliwe umowy, wiedząc, że nawet po ich unieważnieniu nie poniosą strat.
Sądy podkreślają również, że w sprawach o kredyt w euro sytuacja jest analogiczna do kredytów frankowych. Różnica waluty nie ma znaczenia, jeśli umowa zawiera te same klauzule przeliczeniowe, które zostały uznane za abuzywne.
Argumenty kredytobiorców
Kredytobiorcy w sporach z bankami powołują się na trzy kluczowe argumenty, które znajdują oparcie w orzecznictwie TSUE i sądów krajowych:
- Brak podstawy prawnej do żądania wynagrodzenia – po unieważnieniu umowy znika jej podstawa prawna, więc żadna ze stron nie może domagać się świadczeń wykraczających poza zwrot kapitału.
- Naruszenie celu ochrony konsumenta – przyznanie bankowi dodatkowego wynagrodzenia niweczyłoby sens unieważnienia umowy i zachęcałoby przedsiębiorców do łamania prawa.
- Brak bezpodstawnego wzbogacenia – kredytobiorca nie jest wzbogacony, ponieważ zwraca dokładnie tyle, ile otrzymał, a przez lata ponosił koszty obsługi kredytu i ryzyko walutowe.
Z punktu widzenia prawa cywilnego trudno więc uznać, by bank poniósł szkodę, która wymagałaby rekompensaty.
Czy bank może żądać wynagrodzenia w drugą stronę?
Po wyroku TSUE pojawiły się też pytania, czy to kredytobiorca może domagać się wynagrodzenia od banku – np. za wieloletnie zamrożenie jego środków lub poniesione koszty. Choć teoretycznie jest to możliwe, orzecznictwo w tej kwestii dopiero się kształtuje.
Niektóre sądy przyznają kredytobiorcom odsetki ustawowe od nadpłat od momentu wezwania banku do zapłaty, co stanowi formę rekompensaty za długotrwałe korzystanie z ich pieniędzy.
Wpływ orzeczenia TSUE na kredyty w euro
Wyrok z 2023 roku ma ogromne znaczenie także dla posiadaczy kredytów w euro. Jeśli ich umowy zawierały nieuczciwe klauzule przeliczeniowe, unieważnienie jest możliwe, a bank nie może żądać żadnych dodatkowych świadczeń.
Co więcej, stanowisko TSUE działa wstecz – dotyczy również umów zawartych wiele lat temu. Oznacza to, że kredytobiorcy, którzy obawiali się pozwu ze strony banku po wygranej sprawie, mogą dziś czuć się bezpieczniej.
W praktyce sądy coraz częściej oddalają powództwa banków o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, uznając, że takie roszczenia są sprzeczne z prawem unijnym i zasadą sprawiedliwości kontraktowej.
Jak reagują banki po wyroku TSUE
Większość banków wycofała się z pozywania klientów o wynagrodzenie, choć niektóre wciąż wysyłają pisma o charakterze „ostrzegawczym”, sugerujące możliwość wystąpienia z takim roszczeniem. W rzeczywistości ma to głównie charakter psychologiczny – ma zniechęcić kredytobiorców do wytaczania pozwów.
Niektóre instytucje próbują też negocjować ugody, w których zastrzegają, że po unieważnieniu umowy żadna ze stron nie będzie wnosić dalszych roszczeń. Takie zapisy mają na celu ostateczne zamknięcie sporu, ale warto je dokładnie analizować, by nie zrzec się przypadkowo własnych praw.
Podsumowanie
Sprawa wynagrodzenia za korzystanie z kapitału to jeden z najważniejszych etapów walki kredytobiorców z bankami. Dzięki wyrokowi TSUE z 2023 roku linia orzecznicza w tej kwestii została jednoznacznie przesądzona: bank, którego umowa została uznana za nieważną, nie może domagać się żadnej dodatkowej zapłaty.
Dla posiadaczy kredytów w euro oznacza to istotne wzmocnienie ich pozycji. Mogą dochodzić unieważnienia umowy bez obaw, że po wygranej zostaną obciążeni dodatkowymi kosztami.
To rozstrzygnięcie nie tylko chroni konsumentów, lecz także przywraca równowagę między stronami. Kredyt w euro – podobnie jak frankowy – pokazał, że system prawny potrafi zareagować na nieuczciwe praktyki rynkowe, a instytucje finansowe muszą ponosić odpowiedzialność za skutki własnych działań.